“Dostatecznie
jasno, Ojcze Święty, zdaję sobie sprawę z tego, że znajdą się ludzie, którzy
gdy tylko posłyszą, iż w tych moich księgach o obrotach sfer wszechświata
przypisuję jakieś ruchy kuli ziemskiej, zaraz podniosą krzyk, że należy
mnie wraz z takim przekonaniem potępić. Nie jestem bowiem do tego stopnia
zakochany we własnym dziele, żebym nie zważał na to, co o nim będą sądzić
inni. I jakkolwiek wiem, że myśli uczonego są niezależne od sądu ogółu
- ponieważ dążeniem uczonego, o ile tylko ludzkiemu rozumowi pozwala na
to Bóg, jest szukanie we wszystkim prawdy - mimo to jestem zdania, że poglądów
zgoła różnych od uznanej prawości należy
się wystrzegać. Toteż - rozmyślając nad tym, jak niedorzecznym opowiadaniem
wydałoby się ludziom, gdybym wystąpił z twierdzeniem, że Ziemia się porusza,
wręcz przeciwnym ich zapatrywaniu utwierdzonemu wyrokami wielu wieków,
że Ziemia jest nieruchoma i leży w
środku świata jako jego punkt centralny - długo się wahałem, czy wydać
te księgi, które napisałem dla udowodnienia ruchu Ziemi, czy też może pójść
raczej za przykładem pitagorejczyków i niektórych innych myślicieli, którzy
mieli zwyczaj przekazywać tajemnice
swej sztuki nie pisemnie, lecz ustnie, tylko swoim najbliższym i przyjaciołom,
jak o tym świadczy list Lizysa do Hipparcha. A robili to, moim zdaniem,
nie przez jakąś zazdrość, by nie udzielić swych nauk innym, jak to niektórzy
przypuszczają, lecz dlatego, żeby tych
najpiękniejszych rzeczy, będących owocem długich i mozolnych badań wielkich
ludzi, nie narażać na poniżenie i wzgardę ze strony takich, którzy albo
żałują nakładu uczciwej pracy na wszelką naukę nie przynoszącą im zysków,
albo jeżeli nawet za namową i przykładem innych
nabiorą ochoty do szlachetnej nauki filozofii, tępy mają umysł i plączą
się między prawdziwymi uczonymi jak trutnie między pszczołami. Kiedy więc
to właśnie dokładnie w sobie rozważałem, lęk przed szyderstwem,
którego musiałem się obawiać z powodu trudnej do zrozumienia nowości mojej
teorii, skłonił mnie niemal do tego żeby powziętych co do niniejszego dzieła
zamiarów całkowicie zaniechać”.
Mikołaj Kopernik,
pierwszy akapit ze wstępu
do “O obrotach sfer niebieskich”
Metakosmologia